Na końcach palców

Na końcach palców

Brak Ci energii, źle śpisz, często się przeziębiasz? Jest na to sposób i to dosłownie w zasięgu ręki. Masuj się, sama albo u specjalisty. Dotykanie  i uciskanie ciała poprawia krążenie, zmniejsza poziom hormonów stresu i pobudza organizm do walki z drobnoustrojami. Na zimowe osłabienie masaż podziała jak super lek, bez chemii i skutków ubocznych .

Kiedy Joel Savatovski, znany francuski fizjoterapeuta,  zorganizował w metrze darmowe masaże, zabiegani paryżanie spędzali ponad godzinę w kolejkach, by dać się pomasować przez dziesięć minut. Dotyk, życzliwy i pełen szacunku, najwyraźniej jest towarem deficytowym. Instynktownie staramy się to sobie wynagrodzić korzystając z zabiegów u masażysty. W gabinetach oprócz masaży klasycznych jest do wyboru kilkanaście innych np. masaż polinezyjski, tybetański, ajurwedyjski, wulkanicznymi kamieniami. Taka podaż jaki popyt, a na masaże chodzimy coraz chętniej. Wiele osób traktuje je jak element zdrowego stylu życia, na równi z dietą i wizytami w klubie sportowym. Pewnie właśnie wzdychasz, że to fanaberia i luksus dla bogatych bizneswoman. A to nieprawda, bo wśród klientów są i studentki i nauczycielki, które muszą się czasem nieźle nagłowić, jak odłożyć pieniądze na zabieg. Dla tych kobiet masaż to nie snobizm, ale sposób, by sprawnie funkcjonować. I mają rację. Lekarze, fizjoterapeuci i psycholodzy są zgodni: osoby, które regularnie chodzą na masaże, są w lepszej formie. Dobrze śpią, mają stabilne ciśnienie i rzadziej ulegają kontuzjom.

Po co nam dotyk

 Siła dotyku to nie autosugestia, tylko fizjologia. Nasz organizm jest zaprogramowany na ciągłe odbieranie bodźców dotykowych. Naukowcy nazywają dotyk matką wszystkich zmysłów, bo pojawia się jako pierwszy i znika jako ostatni. Dzięki niemu już w łonie matki całym ciałem doświadczamy jej obecności, a mnóstwo związanych z tym doznań pobudza rozwój naszego układu nerwowego. Gdy się rodzimy, matka instynktownie przytula nas do siebie. Potem karmi, zajmuje się nami, przez co już do końca życia będziemy kojarzyć dotyk z bezpieczeństwem i emocjonalną opieką, twierdzi amerykański neuropsycholog Louis J. Cozolino. Kontakt fizyczny jest niezbędny, by dziecko mogło się normalnie rozwijać. Gdy komórki nie rejestrują dotyku z zewnątrz, geny odpowiedzialne za produkcję enzymów potrzebnych do wzrostu zapadają jakby w sen zimowy. Dotyk i sygnalizowane przez niego troska i miłość drugiej osoby jest biologiczną potrzebą organizmu, przekonuje David Servan-Schreiber, francuski psychiatra i psychoterapeuta. Rzeczywiście, nawet w świetnie wyposażonych oddziałach dla noworodków, gdzie wolne miejsce w inkubatorze to nie problem, lekarze coraz częściej zalecają kangurowanie, czyli ogrzewanie wcześniaków własnym ciałem i przytulanie ich do nagiej skóry, dzięki czemu szybciej rosną i dojrzewają. Początkowo podejrzewano, że kontakt fizyczny wpływa głównie na pracę serca dziecka. Ale okazało się, że w przypadku małych ssaków, a najprawdopodobniej także u noworodków człowieka, dotyk wpływa przynajmniej na kilkanaście ważnych funkcji organizmu. Reguluje też ciśnienie krwi, sen, temperaturę ciała oraz zwiększa odporność na infekcje. Zresztą osoby, które dotykają innych, też czują się lepiej. Na zachodzie coraz częściej lekarze zapraszają na oddziały noworodków emerytów. Starsze panie i panowie głaszczą maluchy w inkubatorach i wszyscy na tym korzystają: dzieci szybciej dochodzą do siebie, a seniorzy nabierają wigoru, mają lepsze samopoczucie i czują się potrzebni.

Biochemia relaksu

Związane z dotykiem pozytywne odczucia z dzieciństwa zostawiają w nas trwały ślad. I gdy w dorosłym życiu doświadczamy podobnych wrażeń, niezależnie, czy tulimy się do mamy, męża, albo idziemy na masaż, wyzwala to w naszym organizmie kaskadę biochemicznych reakcji. Dotyk jest bardzo czułym zmysłem. Na powierzchni ciała mamy ponad 700 tyś. receptorów bólu, ucisku, zimna i ciepła. Gdy receptor wychwyci dotyk, wysyła sygnał przez nerwy obwodowe do wzgórza, ważnej stacji badawczo-przesyłowej, gdzie wrażenia czuciowe są wstępnie analizowane i przekazywane do kory mózgowej. Tu przetwarzanie danych odbywa się pełną parą. Jeśli dotyk jest zinterpretowany jako dobry i korzystny, mózg-centrala wysyła instrukcję działania w teren. – Przysadka zwiększa produkcję endorfin, które łagodzą ból skuteczniej niż morfina i wyzwalają uczucie odprężenia i błogości. Podwzgórze wytwarza oksytocynę i wazopresynę, hormony, które obniżają stres i ciśnienie krwi, a kora nadnerczy redukuje wydzielanie kortyzolu, hormonu stresu. To ważne, bo jego zbyt duże dawki w organizmie osłabiają układ odpornościowy, a u niektórych kobiet powodują tycie. To dlatego wiele kobiet w stresie nie chudnie, lecz przybiera na wadze – tłumaczy psycholog Oliwia Szczuka z Instytutu Psychoimmunologii w Warszawie.

Tyle teoria, a co mówi praktyka? Że dotyk rzeczywiście pomaga w terapii problemów psychicznych i chorób psychosomatycznych. Naukowcy z Touch Research Institut w Miami (Instytut Badań nad Dotykiem) przez pięć dni badali grupę pięćdziesięciu osób z depresją. Każdego dnia każdy z pacjentów był głaskany albo delikatnie drapany po plechach przez pół godziny. Okazało się, że ta krótka, ale regularna dawka dotyku obniżyła u nich poziom kortyzolu we krwi, zmniejszyła agresje i złe samopoczucie. Badaniom poddano też dorosłych z migrenami. Masowano ich dwa razy w tygodniu po trzydzieści minut. Po pięciu tygodniach wszyscy rzadziej uskarżali się na ból, łykali mniej tabletek przeciwbólowych i lepiej spali.

Obudź odporność

Błogostan, odprężenie, zniwelowanie bólu. A to dopiero początek, bo dotyk potrafi znacznie więcej. Regularne masaże mogą działać jak naturalna szczepionka na infekcje. – Dobry dotyk pobudza układ immunologiczny. Nie dość, że organizm zwiększa produkcję limfocytów T i B odpowiedzialnych za odporność, to jeszcze nasila wytwarzanie tzw. makrofagów, czyli „odkurzaczy”, które rozpoznają zmutowane komórki, wirusy i bakterie, a następnie je likwidują – tłumaczy dr Emilia Wędowska, zielonogórska pediatra i neonatolog. Masaże ograniczają też inwazję wolnych rodników. Gdy krew leniwie płynie przez naczynia do tkanek i komórek, układ krążenia przypomina niesprawny system grzewczy, w którym dochodzi do energetycznych strat. A dokładnie, w którym krew gubi po drodze mnóstwo cennego tlenu. Niedotlenione komórki, chcąc nie chcąc pracują, tyle że w warunkach urągających ich bhp. Przechodzą na tzw. przemianę beztlenową, czego skutkiem jest zwiększona produkcja toksycznych związków, których organizm nie jest w stanie sam zneutralizować. – Dotykanie, głaskanie i masowanie poprawia krążenie i dotlenienie komórek, a do tego stymuluje produkcje antyoksydantów, które zwalczają wolne rodniki – wyjaśnia dr Wędowska. Mało? A to i tak nie koniec. – Masaż usprawnia przewodzenie bodźców nerwowych, przez co poprawia koordynację ruchów i szybkość reakcji. Uelastycznia mięśnie i pomaga nie tylko leczyć kontuzje, ale też im zapobiegać – wyjaśnia Paweł Piątkowski, fizjoterapeuta. – Jeśli masaż wykonany jest precyzyjnie, z odpowiednią siłą i w odpowiednim kierunku, to oprócz mięśni sprężystości nabiera także skóra. Jest lepiej odżywiona, a jej zrogowaciała warstwa szybciej się złuszcza i odnawia.

 Terapia kontaktowa 

Mimo że dotyk jest nam tak potrzebny, coraz bardziej go unikamy. Bliskim i przyjaciołom okazujemy mniej czułości niż dawniej. Zwyczajowe trzy siarczyste buziaki na dzień dobry to, przynajmniej w Warszawie, coraz rzadszy widok. Witamy się zdawkowym całusem, który zawisa w powietrzu. W miejscach publicznych nie demonstrujemy wylewnych uczuć, mniej niż kiedyś obejmujemy się, klepiemy po ramieniu, przytulamy. Co gorsza, alarmują psychologowie, mamy nawet opory przed dotykaniem własnych dzieci. – Boimy się bliskości, zależności od drugiego człowieka. Staramy się niczego nie potrzebować, być samowystarczalnym, by nie cierpieć, gdy sami zapragniemy np. dotyku, a nie możemy go dostać. Na to nakłada się pośpiech i anonimowość życia w dużych miastach, system pracy nastawiony na wydajność, przymus robienia kariery i współzawodnictwa, obowiązująca przebojowość i niezależność. Do tego konwencja każe trzymać dystans i ręce przy sobie – wyjaśnia Anna Lissewska, psychoterapeutka z warszawskiego Zespołu Pomocy Psychoterapeutycznej. Efekt ? – Coraz więcej osób żyje na co dzień bez pozytywnego kontaktu fizycznego z innymi ludźmi. Jedna z klientek przyznała mi się, że od wielu miesięcy nikt jej nie uściskał, a pewnie klient przed przyjściem na masaż przez dwa lata unikał dotykania innych osób. Masaż pozwala im wyjść z emocjonalnej skorupy – mówi Marzena Jurczenia, masażystka z warszawskiego spa.

Zapracowanym i przemęczonym masaże pomogą szybciej wrócić do formy, a przy okazji uświadomią, że nasze zdrowie w dużej mierze zależy także od innych ludzi. Za dotyk, uwagę i profesjonalną pomoc możesz zapłacić specjaliście raz na tydzień albo raz w miesiąc. A na co dzień przytulaj swoje dziecko, głaszcz po policzku rodziców, wieszaj się na ramieniu mężowi i rzucaj w objęcia dawno nie widzianych przyjaciół. Wyjdzie taniej, a o ile Ci będzie przyjemniej !

artykuł ukazał się w magazynie „Twój Styl”.

 

No comments.